Związek Żołnierzy Wojska Polskiego
Zarząd Główny

Adres Zarządu Głównego:
ul. Miklaszewskiego 5
02-776 Warszawa

tel. +48 727 008 000

Organizacja pożytku publicznego   KRS 0000141267

Kącik artystów i hobbystów

Z pasji do fotografii i historii

- Fotografia. Twoja pasja. Skąd w tematyce zdjęć ukierunkowanie na tematykę militarną?
   - Wszystko zaczęło się jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, kiedy po raz pierwszy pojechałem do Kostrzyna i tam zobaczyłem ruiny dawnej twierdzy i Starego Miasta. Czyli jak by nie patrzeć, obiektu wojskowego. To był okres jeszcze sprzed prac odsłaniających i odkopujących zasypane pozostałości, zatem gdzieś pod koniec lat dziewięćdziesiątych. Tam powstały pierwsze zdjęcia, które wykonałem jeszcze, jako dziecko, prostym aparatem analogowym.

- Od jakiego aparatu fotograficznego  zacząłeś obcowanie z fotografią?
    - Mając jakieś dziewięć, dziesięć lat, swoje pierwsze zdjęcia robiłem - jak większość ówczesnych dzieci i młodzieży - prostym aparatem radzieckim. Potem był kompaktowy aparat cyfrowy, a od kilku lat fotografuję już pełno klatkową lustrzanką.

- Podczas wędrówek odwiedziłeś wiele niezwykłych miejsc. Które uznajesz za najciekawsze.
    - Przede wszystkim te obiekty, które nie są, na co dzień dostępne dla ludzi, przez co nie zostały rozgrabione i zniszczone. Dobrym przykładem jest tu schron przeciwatomowy pod Stocznią Szczecińską, który niemal do końca miał gospodarza, przez co wyposażenie zachowało się w całości w oryginalnym stanie. Innym przykładem, są tu forty dawnej Twierdzy Poznań, do niedawna jeszcze użytkowane przez wojsko, gdzie zachowały się dawne windy amunicyjne i zabytkowy osprzęt.

- Ale Twoje związki z wojskiem nie mają tylko charakteru turystyczno-turystycznego...
     - No tak. To mój sposób powiązania pasji i zainteresowań. Pracując, jako żołnierz, miałem sposobność godzenia tego, przeszczepiając to na szerszy grunt. Wojsko od dłuższego czasu nie jest instytucją hermetyczną. Otwiera się  dla społeczeństwa, co pozwala na przybliżenie obiektów, uchodzących do niedawna za niedostęp dla osób z zewnątrz. Dzięki temu  turystyka militarna ciągle się rozwija.

- W wojsku powstał pomysł godzenia zainteresowań z zawodem?
    - Po wstąpieniu, trafiłem do szkoły wojskowej, gdzie zostałem skierowany na kurs podoficera do Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych w Poznaniu. Podczas nauki zrodziła się we mnie pasja nauczyciela wojskowego. Nauczyciela młodzieży, gdzie przez wykłady wojskowe, oraz wycieczki mogłem przybliżać wojskowość współczesną i historyczną.

- Jak wspominasz swoje pierwsze kontakty z młodzieżą podczas prelekcji w szkołach?
     - Oj, ciężko było, ponieważ kontakt, rozmowa z dużo grupą młodzieży, gdzie było około trzydziestu osób, wywoływała stres, przejęzyczenia, które szkolna gawiedź chętnie wyławiała, ku swojej uciesze. Z czasem było już spokojnie. Zarówno ja jak i druga strona, byliśmy do siebie przyzwyczajeni i stres ustąpił. Pierwszą szkołą, w której dokonałem prelekcji był Zespół Szkół Ekonomicznych w Gorzowie.

- Jesteś w tej szkole najczęstszym gościem. Czy atmosfera tej placówki najbardziej Tobie odpowiada?
    - Wiele osób pyta mnie, dlaczego właśnie „ekonomik”? To szkoła, która przecież nie ma związków z wojskiem. Na dodatek, dziewięćdziesiąt procent uczniów to dziewczęta. Wybór padł z prostego powodu. Uczniowie nie mając związków z wojskiem, nie znają wielu zagadnień obronnych, historycznych, które  poprzez takie spotkania przybliżam. Ogólnie wiedza w tej dziedzinie jest niska, szczególnie u dziewcząt. A w szeregach armii zawodowej etat znajdują także licznie Panie. Młodzi chłopcy nie są dziś powoływani do służby zasadniczej, a ponieważ wojsko jest obecnie zawodem. To jest sposób na to, że uda się jakimś uczniom zaszczepić pasję do wojska, którą będą później -  być może  - kontynuować na etacie żołnierza zawodowego. I muszę powiedzieć, z obserwacji widzę, że temat był trafiony, gdyż coraz więcej kobiet wiąże swoje życie zawodowe z wojskiem, a uczennice przejawiają podczas zajęć zainteresowanie nie mniejsze od chłopców.

- Co robisz, by podczas swoich zajęć z młodzieżą, zainteresować ją tematyką wojska i wojskowości?
    - Podstawą  jest wyjście poza teorię w klasie. Na przykład, zajęcia z tematyki obrony cywilnej przeprowadzić w schronie. Tam, gdzie miejsce jest z wyposażeniem, gdzie można namacalnie poznać tematykę ochrony ludności z rodzajami zagrożeń i ochrony przed nimi. Zajęcia o sprzęcie wojskowym prowadzić nie tylko w szkole, bazując na lekturze książek lub oglądaniu zdjęć, ale na przykład pojechać do jednostki wojskowej. Zagadnienia z zakresu historycznych zdarzeń wojskowych przybliżać, jeżdżąc do tych miejsc. I to chyba najlepsze sposoby, by młodzież chciała uczestniczyć w takich zajęciach. Nie jest żadną tajemnicą, że uczniowie z ochotą wolą wyjeżdżać na wycieczki tematyczne, niż poznawać suche fakty tylko z książek.

- Czyli jest to połączenie przyjemnego z pożytecznym, bo przybliżając w ten sposób wojskowość, zajęcia te mają często także charakter patriotyczny, pokazując jak wyglądało to w świetle historii Polski.
    - Tak. Ale przez takie zajęcia można przybliżyć nie tylko historię, ale taż geografię, ponieważ możemy wybrać się do jakiegoś miejsca związanego choćby z jakąś bitwą. Młodzi odbiorcy oglądając okolicę, poznają miejsce i porównują rzeczywistość z teoretycznym wyobrażeniem. Poznają też specyfikę miejsc, wynikającą z topografii, obiektów architektury i innych charakterystycznych wyróżników.

- Potrafiłeś też zaskoczyć niebanalnym pomysłem, wywołując pozorowany pożar w jednej ze szkół, podstawowych...
    - A tak... Na jednym z gorzowskim osiedli chodziło o przeprowadzenie zajęć, mających sprawdzić, jak zareagują dzieci w razie zagrożenia wywołanego pożarem w szkole. Stąd, została zaproszona do pokazu jednostka Wojskowej Straży Pożarnej z 17 Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej. Razem ze strażakami stworzyliśmy symulację pożaru w sali klasowej budynku parterowego szkoły, wywołując zadymienie pomieszczenia. Uczniowie, co prawda wiedzieli o tym, że jakieś ćwiczenia będą  przeprowadzone, ale nie wiedzieli, o jakie zagrożenie chodzi. Była to okazja koordynacji i współpracy obu stron. Nauczyciele oceniali zachowanie dzieci, a dla straży było to jedno z rutynowych ćwiczeń. Oczywiście z godnie z przyjętymi procedurami, po alarmie nastąpiła ewakuacja uczniów i nauczycieli, przeliczenie uczniów, sprawdzenie czy nic nikomu nie stało się, po czym do "akcji gaśniczej" wkroczyli strażacy, prezentując środki i sprzęt gaśniczy. Nie zabrakło też pozorowanej akcji wydobycia rannych ludzi, którzy utkwili w gmachu objętym zagrożeniem. Osoby te zostały objęte czynnościami pierwszej pomocy przedmedycznej, co także stanowiło element edukacyjny dla dzieci i pedagogów.

- Twoje spotkania z młodzieżą mają także innych charakter, związany z pracą polskich żołnierzy na misjach zagranicznych  i akcjach humanitarnych.
     - Tak. Początek tego pomysłu zrodził się z osiem lat temu. 17 Brygada Zmechanizowana w Międzyrzeczu stworzyła pierwszy kontyngent misji w Afganistanie, gdzie nasi żołnierze zorganizowali zbiórkę materiałów i przyborów szkolnych, dla dzieci z odbudowywanych szkól afgańskich w prowincji Ghazni. Postanowiliśmy wspomóc tę akcję poprzez zbiórkę przyborów wśród uczniów gorzowskich szkół. Pokazać, jak można pomagać innym, w tym wypadku często  swoim rówieśnikom. Akcja spotkała się z ogromnym zainteresowaniem.. Po pierwszej akcji, była, druga, trzecia, czwarta... I do tej pory mieliśmy już pięć edycji samej zbiórki przyborów szkolnych.

- Ale to nie wszystko...
     - Oczywiście. Takich przedsięwzięć było więcej. Na przykład akcja związana z tworzeniem przez szkoły współpracujące z wojskiem pocztówek na święta dla żołnierzy poza granicami Polski. Wszystkie te kartki świąteczne, oczywiście dotarły do odbiorców.

- Swoją wiedzę wykorzystujesz także w inny sposób. Od dłuższego czasu angażujesz się także dziennikarsko.
   - Początkiem było stworzenie zajęć z dziennikarstwa dla uczniów gimnazjum numer dziewięć przy ul. Zamenhoffa w Gorzowie. Była to szkoła ukierunkowana na medioznastwo... Coś w tym kierunku mieli, stąd pomyślałem, że stworzę coś, co połączy umiejętność robienia zdjęć do gazety z umiejętnościami pisania artykułu. Młodzież została podzielona na dwie grupy, gdzie część miała napisać artykuł, druga grupa miała zrobić zdjęcia. Na koniec zrobiliśmy z tego konkurs, a wybrany materiał ukazał się w lokalnej gazecie.

- Udzielasz się też osobiście w publikacjach medialnych. Jakie tematy tam poruszasz?
    - Początkiem było tworzenie materiałów historycznych związanych z naszym regionem, na potrzeby regionalnych tytułów. Było to znów połączenie historii z geografią, a ściślej z turystyką, gdzie ukazywałem, jakie miejsca można zwiedzić. Późnej był etap tworzenia zdjęć związanych z koncertami plenerowymi, a obecnie skupiam się na tematyce militarnej, tworząc reportaże dla gazet wojskowych.

- Słyszałem, że działasz również społecznie. Jak znajdujesz na to jeszcze czas?
     - Czasem go w ogóle nie mam, ale uważam, że to, co robię jest potrzebne. W dzisiejszych czasach większość z młodego pokolenia uważa, że za darmo nic się nie robi, a to błędne myślenie. Warto pomagać i to właśnie społecznie, bo tu zapłatą jest rzecz o wiele cenniejsza, nie materialna, bo uśmiech i słowo dziękuje, które jest cenniejsze o pieniędzy.

- Skoro już mowa o tym to, co takiego zrobiłeś, co zapadło ci w pamięci?
    - Myślę, że włączenie się w Projekt „Szlachetna Paczka”, do której to, jako pierwszy w Województwie włączyłem Wojsko Polskie z Lubuskiego Garnizonu. Widzę, że do dziś żołnierze tworzą paczki, choć już sami, więc cel został osiągnięty. Pamiętam jak pierwszy raz jechaliśmy z wojskowymi do kilku rodzin wielodzietnych zawieść paczki. Te wspomnienia zostaną bezcenne, bo były mini uśmiechy małych dzieci, które odbierały od nas paczki i mówiły „Dziękuje”.  

- Wróćmy jeszcze na chwile do działalności społecznej. Działasz w największym stowarzyszeniu służb mundurowych, jakim jest Związek Żołnierzy Wojska Polskiego. Mało osób wie, że w Gorzowie jest taka instytucja, do której sam należysz. Czym się ona zajmuje i jaką rolę w niej pełnisz?
   - Nasza organizacja zrzesza byłych żołnierzy dwóch „gorzowskich” jednostek: 4 Gorzowskiej Brygady Zmechanizowanej i 4 Nadwarciańskiej Brygady Saperów. Zamysłem tworzenia Związku była m.in. ochrona interesów byłych żołnierzy i ich dobrego imienia, ale również danie miejsca spotkań po latach, takiej integracji. Co ważne to działa już od blisko 40 lat od powstania organizacji, bo byli żołnierze spotykają się na różnych spotkaniach czy uroczystościach. Moja rola w tym jest pośrednia, bo jestem jakby łącznikiem. Sam organizuje takie spotkania, prowadzę zajęcia wojskowe.

- Marcin Kamiński, to nie tylko fotograf, nie tylko dziennikarz, ale też kolekcjoner militariów w skali mikro.
    - Mówisz zapewne o modelach pojazdów wojskowych w skali 1:35.  Chciałem mieć kolekcję takich pojazdów, w której znalazłyby się konstrukcję z czasów po zakończeniu drugiej wojny światowej. Od czasów Ludowego Wojska Polskiego, po konstrukcje używane współcześnie w Wojsku Polskim. Dlatego, w gablocie znalazły miejsce zarówno czołg T 55AM Merida, co ciekawe w malowaniu i oznakowaniu 4 Gorzowskiej Brygady Zmechanizowanej im. gen. Piotra Szembeka, jak też Kołowy transporter Opancerzony Rosomak z 17 Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej z Międzyrzecza. Przez kilka lat uzbierała się duża kolekcja, w której znalazło się … różnego typu pojazdów.

- Wróćmy do fotografii. Jesteś autorem różnych wystaw fotograficznych
    - Chciałem połączyć wszystko w całość. Zajęcia wojskowe, wyjazdy do ciekawych i niezwykłych, często wciąż niedostępnych miejsc. Zawsze chciałem to ująć w sposób wywołujący u widza zainteresowanie danym miejscem. Tak, żeby zechciał tam pojechać i być może poznawać temat głębiej. Wśród takich wystaw była na przykład prezentacja fotografii Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego.

- Od pewnego czasu, tematyka militarna staje się także tłem sesji fotograficznych z udziałem modelek. Jak uczestniczki takich sesji odbierają taką niezwykła, często mroczną scenerię?
    - I to jest znowu połączenie historii ze współczesnością. Coraz więcej osób, a dokładnie Pań, interesuje się sesjami w miejscach opuszczonych lub ogólnie niedostępnych. W takich miejscach, z których na ogół modelki nie ma mają takich zdjęć. Zaczyna powoli pojawiać się taka moda. Panie z zaciekawieniem oglądają taką scenerię, podobają się im fotografie, mające niezwykły nastrój. I co ciekawe, lubią do tych miejsc wracać. Takie niezwykłe portfolio zawsze wzbudzi zainteresowanie, gdyż odbiega od tego, co oglądamy, na co dzień w klasycznych sesjach fotograficznych. Panie uczestniczące w takiej sesji, z chęcią wtapiają się w tło, wczuwając się w atmosferę danego miejsca.

- Pamiętam, że ogromne wrażenie wywołało na mnie zdjęcie dziewczyny poprawiającej makijaż w umywali opuszczonych koszar...
     - Istotnie, była taka sesja. Takie zestawienie ma właśnie przykuć uwagę, podobnie jak na przykład wojskowy ubiór modelki we wnętrzach obiektu wojskowego.

- Na koniec naszej rozmowy zapytam o nowe pomysły, plany...?
    - Plany... Chyba zrobienie wystawy zdjęć związanej z miejscami niezwykłymi z udziałem przypadkowych osób, modelek. A dokładniej z Paniami, które nie są, na co dzień związane z modelingiem. Przygotowania do takiej wystawy trwają już od blisko pół roku i myślę, że za około rok skompletuję materiał zdjęciowy, z nietypowymi ludźmi w nietypowych, zapomnianych miejscach.

-Temat zapowiada się ciekawie. Będziemy czekać na ekspozycję. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Mariusz PIEPRZKA

 

X     X     X

 

Metryczka - Marcin Kamiński, rocznik 1983, urodzony w Kostrzynie Nad Odrą. Absolwent Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Gorzowie Wlkp. Jego pasją jest wojsko, turystyka i fotografia. Wystawia swoje prace fotograficzne o tematyce wojskowej i historycznej na licznych wystawach w Województwie Lubuskim. Ma dobry kontakt z młodzieżą, dlatego prowadzi zajęcia wojskowe w gorzowskich szkołach. Autor licznych artykułów o ciekawych i często porzuconych, zapomnianych miejscach. Odznaczony m.in. srebrnym medalem Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej za organizowanie wycieczek i podtrzymywanie pamięci o miejscach historycznych oraz medalem brązowym za zasługi dla Obronności Kraju. Z wojskiem związany jest od 2007 r. Działa społecznie w Związku Żołnierzy Wojska Polskiego, jako organizator i prowadzący zajęcia wojskowe.

 

« Powrót do listy