Związek Żołnierzy Wojska Polskiego
Zarząd Główny

Adres Zarządu Głównego:
ul. Miklaszewskiego 5, 02-776 Warszawa

tel. +48 727 008 000

Organizacja pożytku publicznego   KRS 0000141267

Rachunek Bankowy Zarządu Głównego: 45 1240 6104 1111 0000 4784 5055

Aktualności

Gniazdo i korzenie

Leży przede mną poligraficzne cacko (interesująca okładka, piękna oprawa, dobry papier), opatrzone intrygującym i wciągającym tytułem: WIDOWO Wieś mieszczańska. Dzieło wyszło spod pióra płk. lek. Piotra Białokozowicza, znanego od lat Czytelnikom „Głosu Weterana i Rezerwisty”, Autora powszechnie cenionych felietonów medycznych i porad zdrowotnych, zamieszczanych w rubryce „Zdrowie”. Wydawcą tej niezwykle interesującej książki jest Stowarzyszenie Muzeum Małej Ojczyzny w Studziwodach na Podlasiu. Książka szczegółowo ukazuje historyczno-społeczne zawirowania i przemiany jakim podlegała ta ziemia i jej mieszkańcy, w większości pochodzenia białoruskiego. Książka jest bogato ilustrowana fotografiami historycznymi.
    Tytuł książki wskazywałby na monografię miejscowości. Jednak jej lektura jednoznacznie dowodzi, że mamy do czynienia z dziełem historyczno-wspomnieniowym. W tło historyczne, nakreślone w rozdziale I, zatytułowanym „Opowieści o dawnych czasach”, Autor wpisuje rodowody i historie rodzinne (rozdział II), pokazuje Widowo w czasach swojego dzieciństwa (rozdział III) oraz opisuje młodość i lata szkolne, które w większości spędził w pobliskim Bielsku Podlaskim, jako uczeń Liceum Ogólnokształcącego z Białoruskim Językiem Nauczania (rozdział IV).
    Widowo - rodzinna miejscowość Autora - podobnie jak pięć innych wsi, w zasadzie będących przedmieściami Bielska, leżało na ziemiach miejskich i podlegało jurysdykcji rady miejskiej oraz wójta lub burmistrza. Z tego tytułu jego mieszkańcy, choć przeważnie uprawiali rolę, jako ludzie wolni mieli status mieszczan. To stwarzało im możliwość aktywnego uczestnictwa w życiu samorządowym, społecznym i kulturalnym miasta. Oprócz mieszczańskich na Podlasiu były także wsie królewskie, szlacheckie i bojarskie. Wraz z likwidacją w XIX wieku własności feudalnej, parcelacją majątków i uwłaszczeniem chłopów pojawiły się wsie włościańskie.  
    Piotr Białokozowicz przybliża w swym dziele fakty i sprawy w zasadzie lokalne, które ludziom z innych regionów Polski mogą być nieznane. Ukazuje historyczne i społeczne przemiany, jakim na przestrzeni wieków podlegało Podlasie i jego mieszkańcy. Podaje, że pierwsze informacje o Widowie pochodzą z 1501 roku, kiedy to król elekt Kazimierz Jagiellończyk i jednocześnie wielki książę litewski podpisał przywilej potwierdzający lokację miasta na prawie magdeburskim. Podkreślmy, że wspomniane ziemie były wówczas częścią Wielkiego Księstwa Litewskiego. W konglomeracie zamieszkujących je narodowości, który stanowili m. in. Polacy, Litwini, Tatarzy i Żydzi, dominowała ludność pochodzenia białoruskiego, prawosławna. Wiele uwagi poświęca Autor ukazaniu skomplikowanych dziejów tej krainy w okresie I wojny światowej. Niezwykle interesująco wyjaśnia i ukazuje zwłaszcza problem tzw. bieżeństwa. Otóż tą nazwą określano masowe uchodźstwo w 1915 r. na wschód, w głąb imperium carskiego. Powodem tego exodusu miejscowej ludności było widmo przybliżającej się wojny i działania militarne podejmowane przez ścierające się armie - niemiecką i rosyjską. Ludność wiejska ewakuowała się do wskazanych guberni wraz z podstawowym dobytkiem. Drogi były zapełnione kilometrowymi kolumnami wozów. Oblicza się, że bieżeństwo dotknęło około 3 mln ludzi. Równie ciekawie przedstawione są czasy II wojny światowej, m. in. wywózki miejscowej ludności w 1939 r. i 1940 r. w głąb Związku Radzieckiego i do łagrów, a także okres okupacji niemieckiej. Autor dużo uwagi poświęca ukazaniu przemian gospodarczych i społeczno-kulturalnych, jakie dokonały się na tych terenach w okresie PRL-u, a także proces wrastania rodziny i miejscowej ludności w nowy system. Ukazuje organizację powojennego szkolnictwa, wspomina naukę w szkole (białoruskiej) i liceum oraz kreśli postacie i rysy charakteru swoich nauczycieli.
    Autor dokładnie prześledził genealogię swoich przodków. Podaje, że pierwsza informacja o rodzinie Białokozowiczów z Widowa pochodzi z końca XVII wieku. Widnieje ona w Regestrze podymnego czworga, sporządzonego w 1698 roku dla terenu starostwa bielskiego. Jednakże najwięcej uwagi poświęcił  temu co Mu najbliższe, swojej rodzinie: dziadkom, rodzicom i rodzeństwu, a także przedstawieniu przemian jakie dokonały się w rodzinie Białokozowiczów. Wspomina ówczesny pęd młodych do wiedzy i nauki. Otóż Autor i jego starszy brat Jan są pułkownikami WP i lekarzami, najmłodszy śp. Bazyli był profesorem UW, wybitnym slawistą, specjalizującym się w kulturze i języku białoruskim, zaś siostra Lubomira ukończyła AWF w Warszawie i była nauczycielką.
    Doktor Piotr Białokozowicz jednoznacznie daje do zrozumienia, że Widowo jest kawałkiem Jego Ziemi, a On ma względem niej określone zadanie. Pisze we wstępie: Zgłębianie wiedzy o życiu i imionach ojców, dziadów i pradziadów jest naszą powinnością wobec ich pamięci oraz przyszłych pokoleń. Pamiętać powinniśmy o radościach i smutkach przodków, ich wierze i cnotach oraz wielkich i małych wydarzeniach, które współtworzyli. Warto sięgać do archiwów naszych przodków, kultywować ich słowiański język, odczytywać inskrypcje na dawnych mogiłach, dbać o zabytkowe pomniki cmentarne. Starać się, aby napisy na nowych pomnikach tych, co odeszli, były zapisane cyrylicą, czyli w ruskim języku. Tak właśnie czynią dzisiejsi mieszkańcy Widowa.
    Z książki silnie przebija tęsknota za rodzinnym domem, pięknem miejscowych obyczajów, religijno-ludową obrzędowością oraz niepowtarzalną urodą widowskich pól, uroczysk i bagien, tęsknota za światem swego dzieciństwa i młodości, który przeminął i już nie powróci. Pozostały jedynie zdjęcia, wspomnienia i niewidoczne klisze wpisane w słabnącą już pamięć.
    Z lektury książki wynika, że Szanowny Autor, który już więcej niż pół wieku spędził w Warszawie, zapytany o tożsamość, niewątpliwie odpowiedziałby, że „Moją ojczyzną jest Polska, a ja jestem tutejszy”. I przyznać należy, że jest to piękne.

                                                   Ryszard MALUTA

 

« Powrót do listy