Związek Żołnierzy Wojska Polskiego
Zarząd Główny

Adres Zarządu Głównego:
ul. Miklaszewskiego 5
02-776 Warszawa

tel. +48 727 008 000

Organizacja pożytku publicznego   KRS 0000141267

Aktualności

Molestowanie i mobbing w Żandarmerii. Komandor Szubińska: czy ktoś za to odpowie?

W wojsku techniki ciemiężenia są bardziej i mniej finezyjne. Podstawę stanowi tu zasada „jak się chce psa uderzyć, to się kij znajdzie”. Kobiety to wytrzymują, zaciskając zęby, bo tak bardzo chciały iść do wojska. Teraz muszą udowodnić, że się nadają. Jedni nazwą to hartowaniem żołnierza, inni już mobbingiem. Wszystko zależy od tego czy jest tu szacunek dla drugiego człowieka, czy wrogość i pogarda - pisze kmdr w st. spocz. Bożena Szubińska, była przewodnicząca Rady ds. Kobiet w wojsku*

• Miałam możliwość obserwowania stosunku żołnierzy mężczyzn do kobiet w mundurach przez ponad ćwierć wieku
    • Armia jako instytucja z natury rzeczy dość konserwatywna, ze specyficzną kulturą organizacyjną była zorganizowana przez mężczyzn dla mężczyzn
    • Jak odczytywać wzmożone działanie pani pełnomocnik ds. kobiet w wojsku i Żandarmerii Wojskowej wobec szeregowej Ewy zwolnionej z powodu ciąży, której sytuacja była im obojętna od lipca do czasu podjęcia interwencji medialnej przez Onet?

W związku z publikacjami Onetu na temat molestowania i mobbingu w polskiej armii postanowiłam zabrać głos. Pełniłam służbę wojskową przez wiele lat, zajmowałam się także kwestiami integracji kobiet w wojsku i współpracowałam z różnymi urzędami i organizacjami pozarządowymi w kraju oraz w NATO. Znam to środowisko i jego problemy dość dobrze.
    Wszyscy doskonale wiemy, że służba kobiet nie jest dzisiaj żadną nowością, wkrótce będziemy świętowali jej trzydziestolecie w naszym kraju. Ale stereotyp, że armia nie jest miejscem dla kobiet, jest wciąż aktualny.
     Wystarczy przejrzeć wpisy w portalach internetowych, gdzie toczy się dyskusja na temat kobiet w armii. Ile tam uprzedzeń, ile ataków. Tymczasem kobiety, które chcą się spełniać w armii, są dzisiaj dobrze do tego przygotowane, osiągają sukcesy. Skąd mają tak wielu przeciwników? Niejedna z nich może służyć przykładem wzorowej służby dla wielu mężczyzn. Ci jednak częściej niż chwalą, wstydliwie to przemilczają. Panowie, popatrzcie choć na sukcesy kobiet, które w ostatnich kilku latach lat kończą Akademię Marynarki Wojennej w Gdyni jako prymuski.
    Kobiety spotykają się z niechęcią w samej armii - i to już podczas nauki w szkołach wojskowych, kursów i szkoleń przygotowujących do służby - jak i poza wojskiem, gdzie ich przydatność do rzemiosła wojskowego jest kwestionowana głównie przez męską część społeczeństwa, czasami nawet przez tych, co w wojsku nie byli. Tak to już jest w naszym kraju, że wszyscy się na wszystkim znają i mają swoje zdanie na każdy temat.
    Dlaczego poruszam temat niechęci do kobiet w mundurach? Ponieważ te uprzedzenia prowadzą do dyskryminacji, a w dalszej kolejności do mobbingu czy molestowania.

*     *     *

Miałam możliwość obserwowania stosunku żołnierzy-mężczyzn do kobiet w mundurach przez ponad ćwierć wieku. Tak, armia stanowiąca bastion męskości, nie jest łatwym środowiskiem dla kobiet. Są tu mniejszością, a ich potrzeby są mężczyznom obce.
    Armia jako instytucja z natury rzeczy dość konserwatywna, ze specyficzną kulturą macho, reprodukującą wzorzec męskości, była zorganizowana przez mężczyzn dla mężczyzn, dlatego wiele trzeba było zmienić pod potrzeby kobiet: umundurowanie, infrastrukturę w jednostkach wojskowych, regulaminy, przepisy prawne... To zrodziło męskie żarty, że „same problemy z tymi babami”. Jeden z opiniotwórczych ministrów określił to słowami: „armia z kobietami to zjawisko miłe, ale kłopotliwe”; inny ważny generał: „armia z kobietami jest droższa i trzeba się ciągle zastanawiać, gdzie można kobietę posłać, a gdzie nie można”.
     Z opinii ministra wynika, że choć sam przyczynił się do wstąpienia naszego kraju do NATO, tak naprawdę nie czuł potrzeby równego traktowania kobiet i mężczyzn w aspekcie obowiązku obrony ojczyzny i możliwości pełnienia zawodowej służby wojskowej. Tę równoprawność przyjął tylko i wyłącznie jako „poprawność polityczną” i jeden z warunków naszej akcesji do Sojuszu.

*     *     *

Kiedy wstąpiliśmy do NATO, kobiety uzyskały dostęp do szkolnictwa wojskowego i nasza armia zaczęła się uczyć równości w wojsku. Wzory można było czerpać od innych państw Sojuszu. Ówczesne kierownictwo MON było otwarte na dobre praktyki. W tym dogodnym momencie została utworzona Rada ds. Kobiet w SZ RP. Jej głównym zadaniem było zintegrowanie kobiet w armii.
     Wszystko było dla nas nowe, interesujące i pełne wyzwań. Przepisy zaczęły uwzględniać kobiety w strukturach wojska, nie tylko, jak poprzednio, na stanowiskach medycznych. We wszystkich korpusach osobowych wzrosła liczba kobiet. I zaczęły się mnożyć problemy, wynikające choćby z biologicznych uwarunkowań, ale też łączenia służby z obowiązkami rodzinnym, wychowaniem dzieci, przerw na urlopy rodzicielskie i wychowawcze. Stopniowo pojawiły się małżeństwa żołnierskie, a wraz z nimi do rozwiązania kwestie pełnienia służby, przeniesienia służbowego, szkolenia, czy udziału w misjach.
     Rada ds. kobiet w SZ RP utrzymywała kontakt z Komitetem ds. Kobiet w SZ NATO i składała roczne raporty o rozwoju wojskowej służby kobiet, problematyce równości płci, przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet, w tym  wszelkim zjawiskom dyskryminacji ze względu na płeć - mobbingowi oraz molestowaniu.
    Z wynikami prac Komitetu ds. Kobiet był zapoznawany Komitet Wojskowy NATO i kierownictwo resortu obrony narodowej.
     Do Regulaminu Ogólnego wojska wprowadzono m.in. definicje molestowania seksualnego i zapisy, które określały zakazane zachowania między żołnierzami obu płci podczas służby i na terenie jednostek wojskowych.
    Później w regulaminie pojawiły się zapisy o zakazie stosowania w wojsku mobbingu oraz możliwości pominięcia drogi służbowej w szczególnych przypadkach, jeśli skarga dotyczy bezpośredniego przełożonego. Żołnierzowi w dochodzeniu swoich racji, przy łamaniu jego praw wolno więc pominąć drogę służbową.
    Mimo to w Regulaminie Ogólnym oraz ustawie o dyscyplinie wojskowej, brakuje jednak szczegółowej procedury, jasnej ścieżki postępowania, wzoru zgłoszenia - do kogo i co kierować w takich przypadkach. Co robić w przypadku molestowania, a co w przypadku mobbingu.
    Nigdy nie można być sędzią we własnej sprawie. Konflikt w jednej jednostce, powinien być oceniany z dystansu przez osoby z innej jednostki. Tylko to gwarantuje sprawiedliwą ocenę sytuacji. Ludzie podlegli dowódcy nie będą przeciw niemu świadczyli, choćby ze strachu, przed rewanżem.

*     *     *

Od 2009 r., w związku z przyjęciem przez NATO Rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ (UNSCR) nr 1325 Kobiety, Pokój, Bezpieczeństwo, przekształcono Komitet ds. Kobiet w SZ NATO w Komitet NATO ds. Równości Płci, utworzono w Kwaterze Głównej NATO stanowisko Specjalnego Reprezentanta Sekretarza Generalnego NATO  ds. Rezolucji UNSCR 1325, który miał koordynować działania na szczeblu NATO i współpracować na poziomie międzynarodowym w celu lepszej implementacji rezolucji.
   Ponadto w Międzynarodowym Sztabie Wojskowym (IMS) Kwatery Głównej NATO utworzono stanowisko Doradcy ds. Płci ( Gender Advisor) w miejsce sekretarza Komitetu ds. Równości Płci, natomiast w Szwecji uruchomiono Nordyckie Centrum Szkolenia ds. Gender w operacjach wojskowych na potrzeby Sił Zbrojnych.
    Szczególnie ważne były tu kwestie eliminacji i przeciwdziałania przemocy wobec kobiet i przemocy uwarunkowanej płcią, w tym eliminacja i przeciwdziałanie gwałtom w warunkach konfliktów zbrojnych i w warunkach pokojowych.
  Wszystkie państwa Sojuszu zostały zobowiązane do działalności szkoleniowej, informacyjnej, do wyznaczenia organów odpowiedzialnych za te kwestie i szkolenia - tzw. Doradców ds. płci (Gender Advisor). Powstawały tzw. Narodowe Plany Działania, w których szczególną uwagę przykładano do walki z przemocą i dyskryminacją wobec kobiet.
    Pełniąc obowiązki Pełnomocnika ds. wojskowej służby kobiet w MON w latach 2009-2015, starałam się wpływać na zmianę kultury organizacyjnej armii poprzez liczne kontakty z dowódcami jednostek wojskowych poszczególnych rodzajów sił zbrojnych i struktur wojskowych, w których służbę pełniły kobiety.
    Regularnie organizowałam szkolenia dotyczące równości płci, eliminacji dyskryminacji, molestowania oraz mobbingu. Przy współudziale Departamentu Wychowania i Promocji Obronności MON przygotowałam liczne wydawnictwa o tej tematyce, tłumaczenia materiałów NATO - do wykorzystania w codziennej praktyce dowódczej.
   W ramach wdrażania rezolucji 1325 organizowałam raz w roku konferencje o służbie kobiet, o stereotypach, dobrych przykładach wprowadzanie zasad równości płci w resortach mundurowych.

*     *     *

W czasie sprawowania funkcji Pełnomocnika ds. wojskowej służby kobiet spotkałam się z wieloma skargami dotyczącymi niepoprawnego zachowania, w tym molestowania i mobbingu, a najczęściej dyskryminacji ze względu na płeć. Monitorowałam jedną głośną medialnie sprawę molestowania kobiet-żołnierzy na misji w Afganistanie, która zakończyła się ukaraniem sprawcy.
    Skargi trafiały nie tylko do mnie, ale także do Biura Skarg i Wniosków MON oraz bezpośrednio do Żandarmerii Wojskowej lub Prokuratury Wojskowej. Sprawy dotyczące równego traktowania, zwalczania mobbingu i molestowania były rozproszone między Biuro Skarg i Wniosków, Koordynatora ds. Równego Traktowania, Pełnomocnika MON ds. wojskowej służby kobiet, Prokuraturę i Żandarmerię Wojskową.
    W 2014 r. zgłosiłam do Ministra Obrony projekt utworzenia Biura ds. Równego Traktowania w MON, które zajmowałoby się wszystkimi kwestiami równego traktowania, przeciwdziałania dyskryminacji oraz eliminacji zjawisk patologicznych, szkoleniami, profilaktyką. Niestety projekt ten, mimo, iż miał poparcie wiceminister obrony narodowej, pani Beaty Oczkowicz, nie znalazł uznania w kancelarii ministra i nie został wdrożony.

*     *     *

Podczas pełnionej przeze mnie misji zaobserwowałam, że wraz z likwidacją zasadniczej służby wojskowej i naturalnym wygaszeniem zjawiska „fali” przy równoczesnym wzroście liczby kobiet w wojsku, to one stały się w jednostkach wojskowych przysłowiowym „chłopcem do bicia”.
     Kobiety na stanowiskach zawodowych szeregowych, bo ich najczęściej dotykają te problemy (choć nie tylko) przyszły do armii po dość krótkim przeszkoleniu wojskowym, podczas którego nie zdobyły całej potrzebnej wiedzy, a zaledwie podstawy pozwalające im funkcjonować i się nadal uczyć.
     Niejedna szła do armii z dobrym cywilnym wykształceniem (licencjat, studia wyższe, język angielski). Tam trafiała pod dowodzenie podoficera z dużym doświadczeniem żołnierskim, ale wykształceniem znacznie niższym - pojawiała się frustracja związana z pozycją w hierarchii wojskowej, a w jej następstwie, potrzeba pokazania „kto tu rządzi” i udowodnienia, że „one się do wojska nie nadają, bo malują paznokcie, chodzą na opiekę nad dzieckiem, są na zwolnieniach lekarskich, na urlopach macierzyńskich”, itp., itd.
    W ramach rewanżu dostają w grafiku „dobre świąteczne terminy służb”, albo oddelegowanie na szkolenie w okresie zaplanowanego urlopu, przygotowanie konspektu zajęć dla szkolonych żołnierzy z tematu zupełnie obcego na następny dzień na rano. Techniki ciemiężenia są doprawdy bardziej i mniej finezyjne, wypracowane przez lata, wielu wojskowych je zna.
     Podstawę stanowi tu zasada „jak się chce psa uderzyć, to się kij znajdzie”. One to wytrzymują, zaciskając zęby, bo tak bardzo chciały do wojska, poza tym muszą udowodnić, że się nadają. Jedni nazwą to hartowaniem żołnierza, inni już mobbingiem. Wszystko zależy jeszcze od atmosfery, jaka temu towarzyszy w służbie, czy jest w niej szacunek dla drugiego człowieka, czy wrogość i pogarda.
     Najwięcej przypadków bezpodstawnego nękania, czy wyżywania się występowało w jednostkach, gdzie służyły pojedyncze kobiety. Zauważyłam, że dowódcy, którzy zetknęli się już wcześniej z kobietami w armii, choćby podczas szkoleń w NATO, podchodzili do problemów inaczej, bez zbędnych obaw. Mieli własne sposoby na aktywizacje kobiet i byli przez te kobiety lubiani. Jeśli mieli problem z dyskryminacją w swojej jednostce, reagowali natychmiast.
     Są jednak niestety dowódcy, którzy nie traktują tych spraw tak poważnie, jak na to zasługują. Oceniają kolegę - mężczyznę z perspektywy jego przydatności służbowej, fachowości, eksperckości, a nie stosunków międzyludzkich. Oceniają sytuacje w kategorii swoich zysków i strat. Nie bronią osoby poszkodowanej. Kiedy mają stracić mężczyznę – fachowca, choć jego wina jest ewidentna, staną solidarnie za nim, pozbywając się kobiety i potencjalnego problemu. To nie jest sprawiedliwe.

*     *     *

Jak z tym walczyć? Wziąć na poważnie zalecane przez NATO cykle szkoleń w sprawie płci i przeciwdziałania molestowaniu. Te zasady muszą zrozumieć wszyscy dowódcy oraz całe kierownictwo resortu obrony.
    Konieczne jest szczególne uwrażliwienie armii na kwestie płci, jak to się stało w wielu państwach NATO. Tam żołnierze zdobywający kolejne kwalifikacje, w pakiecie mają obowiązkowe szkolenie w zakresie równości płci, jest ono integralną częścią edukacji wojskowej i wszystkich kursów doskonalących. Nie ma w łańcuchu dowodzenia osoby, która nie rozumie kwestii płci. Nie ma awansu bez odbycia szkolenia w zakresie równości.
     W Polsce musi najpierw zaistnieć przekonanie, że te zmiany są konieczne. Musi być wola polityczna wprowadzenia zasad NATO. Wola kobiet na zmiany już dawno czeka cierpliwie w gotowości.
    Ciekawe, że u nas na szkolenia z problematyki równości płci wysyłano tylko kobiety, mężczyźni zdecydowanie ich unikali. To nas różni od innych państw NATO. Tam udział mężczyzn w takich szkoleniach był dla nich czymś oczywistym i normalnym. Mamy jeszcze dużo do nadrobienia w kwestii mentalności żołnierza NATO.
    Ale kluczowy jest odgórny przykład Ministra Obrony. Za przykładem idą inni dowódcy najwyższego i kolejnych szczebli. Wyżsi przełożeni powinni być orędownikami zmian, reform i muszą komunikować to przesłanie we wszystkich korpusach.
    Przekonanie o znaczącej roli kobiet w Siłach Zbrojnych, nie może się opierać tylko na naszej historycznej roli jako matek Polek, biorących udział w patriotycznym wychowaniu dzieci i poświęceniu dla ojczyzny.

*     *     *

Odeszłam z armii w marcu 2015 r. i jestem ciekawa, co w tym czasie zrobiono w sprawie implementacji rezolucji ONZ 1325, poprawy równości płci, eliminacji przemocy i dyskryminacji w armii?
    Przecież w 2015 r. odbyła się coroczna konferencja dotycząca tejże rezolucji oraz wsparcie kampanii On dla Niej zorganizowanej przez UE w zakresie wojskowego przywództwa NATO. W 2016 były pierwsze podsumowania raportów narodowych o równości płci w poszczególnych państwach Sojuszu oraz jubileusz 40-lecia Komitetu ds. Równości Płci NATO, w których uczestniczyli przedstawiciele z Polski i z pewnością sporządzili stosowne raporty z wnioskami.
     W 2017 r. dokonano przeglądu raportów NATO pod kątem równości płci w armii oraz odbyła się roczna konferencja Komitetu ds. Równości Płci w Brukseli.
    Od 2016 r. w MON funkcjonuje nowa Pełnomocnik ds. wojskowej służby kobiet oraz nowa Przewodnicząca Rady Kobiet - mają więc teoretycznie możliwości więcej zrobić, niż poprzednio jedna osoba. Nie słyszałam jednak o żadnej inicjatywie, nie ma na stronach internetowych żadnych informacji, ani raportów, jak przebiega współpraca z NATO ws. integracji kobiet oraz przeciwdziałania patologiom takim jak mobbing i molestowanie.
    Nie słychać także nic o Zespole Kobiety w służbach mundurowych. Czyżby komuś przeszkadzał fakt, że kobiety chciały się integrować i ulepszać warunki swojej służby w poszanowaniu praw i eliminowaniu z życia służb patologii, które niszczą ludzi i służbę?

*     *     *

W ubiegłym roku ucieszyła mnie informacja, że Rzecznik Praw Obywatelskich wystosował do Ministra Obrony Narodowej apel o potrzebę dokonania zmian przepisów ustawy o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych, na wzór innych służb w Polsce, które chronią przed zwolnieniem kobiety w ciąży. Do tej pory przepisy przewidywały ochronę przed zwolnieniem w okresie urlopu macierzyńskiego, urlopu ojcowskiego, rodzicielskiego, nie chroniąc jednak przed zwolnieniem w ciąży. Żołnierka służby kontraktowej, jeśli upływa jej czas określony w kontrakcie, może zostać zwolniona ze służby do 6 tygodni przed urodzeniem dziecka, dopiero wtedy obejmowana jest ochroną. RPO, zwrócił uwagę, że z Konstytucji wynika szczególna rola organów władzy publicznej we wspieraniu  macierzyństwa. Przypomniał również, że przepisy unijne gwarantują określony standard ochrony zatrudnienia kobiet w ciąży.
     W odpowiedzi MON przyznał, że potrzebne są zmiany dotyczące ochrony praw kobiet-żołnierzy i zmieni przepisy dotyczące ochrony kobiet w ciąży przy najbliższej nowelizacji ustawy. W kontekście tej wiedzy dziwić może więc artykuł Onetu „Szeregowa Ewa wyrzucona z żandarmerii za ciążę”.
     Dziwić może także sformułowanie generała wojska, że „mobbing to nie jest tak do końca przestępstwo”. Do tej pory słyszałam, że trudno jest odróżnić mobbing od wydawania rozkazów w instytucji zhierarchizowanej.
    Widać jak bardzo potrzebne są szkolenia całego personelu żandarmerii, który będzie oceniał patologie w podległych jednostkach wojskowych. Szkoleniu powinni podlegać wszyscy żandarmi, sędziowie sądów wojskowych i prokuratorzy wojskowi, cały personel organów ścigania i aparatu dochodzeniowo-śledczego. Teraz praca żandarmerii w zakresie rozpoznania zjawiska mobbingu i molestowania seksualnego budzi wiele wątpliwości.
     W kontekście tej wypowiedzi w wydanym komunikacie prasowym MON, stwierdzenie, że „w żadnym momencie postępowania nie potwierdzono zarzutów podnoszonych przez skarżącą” staje się mało wiarygodne.
     Jeśli wziąć pod uwagę, że brak wiedzy doprowadził do wniosku, że nie ma zjawiska, to niezwykle smutne. Należy sobie postawić pytanie, jaka jest przydatność takich żandarmów dla rozstrzygnięcia sporów, dla ludzi szukających sprawiedliwości i rzetelnej oceny czynów, jaka to będzie sprawiedliwość?
     Dobrze chociaż, że pani rzecznik i jednocześnie Pełnomocnik MON ds. wojskowej służby kobiet napisała, że „Ministerstwo Obrony Narodowej potępia wszelkie działania niezgodne z prawem oraz sprzeczne z wartościami, jakie powinien reprezentować każdy żołnierz”.
    Jak jednak odczytywać wzmożone działanie pani Pełnomocnik i Żandarmerii Wojskowej wobec szeregowej Ewy zwolnionej z powodu ciąży, której sytuacja była im obojętna od lipca do czasu podjęcia interwencji medialnej przez Onet ?
   Czyżby zmianie uległy jakieś wartości? Czy zmieniła się nam tylko perspektywa postrzegania? Kogo należy teraz potępić? Gdzie i kto złamał prawo? Czy ktoś za to odpowie? Pewnie pani rzecznik nam odpowie.

*Kmdr w st. spocz. Bożena Szubińska - to wieloletnia Przewodnicząca Rady ds. Kobiet w  SZ RP (1999-2015), pełnomocnik MON ds. Kobiet w SZ RP (2009-2015), założycielka i Przewodnicząca Zespołu opiniodawczo-doradczego przy Pełnomocniczce Rządu ds. Równego Traktowania Kobiety w służbach mundurowych, wieloletnia delegatka w Komitecie NATO ds. Kobiet (od 1999, później Komitecie NATO ds. Równości Płci (do 2014).

« Powrót do listy